GALERIA ZDJĘĆ

"No i stało się. Pierwszy oficjalny zjazd studentów, absolwentów i sympatyków MER odbył się w pod koniec sierpnia w Gabrielni. Spragnieni swojego towarzystwa i przede wszystkim rak , postanowiliśmy nie czekać do następnych warsztatów, wynajęliśmy dom, zapakowaliśmy stoły do masażu i spotkaliśmy się, by się wspólnie masować, rozmawiać i po prostu spędzić milo czas. Głównym punktem programu było oczywiście masowanie. W rożnych konfiguracjach- w parach, trojkach, na podłodze, na trawie w ogrodzie- masowanie zajmowało nam większa cześć dnia. Stawialiśmy na kreatywność i swobodna ekspresje. Ćwiczyliśmy techniki, których nauczyliśmy się od Satyarthiego i wymyślne rozciągania które można zrobić tylko pracując na 4 ręce. Była przestrzeń na uwalnianie emocji, był tez czas na błogość i relaks. W październiku kolejne spotkanie pasjonatów MER- tym razem w Warszawie, a kolejny wyjazdowy zjazd już niebawem. Kto choć raz był w Kikowie w miejscu gdzie co jakiś czas zjeżdżają z różnych zakątków świata , ludzie o wielkich sercach, chętni by doświadczyć nowych rzeczy podzielić się swoją wiedzą jak i nową przyjąć. Ten doskonale mnie zrozumie,ze ta potrzeba pobycia razem..podzielenia się swoimi myślami ..a przede wszystkim doświadczenia dotyku pełnego miłości i uważności jest wciąż nieustająca. Na szczęście nie tylko ja tak mam. :-) dzięki czemu zostało odkryte kolejne magiczne miejsce... Z dala od zgiełku, hałasu, ... w okolicy małego stawu , na polach obfitujących niezmierzoną ilość ziół, przeróżnych roślin w towarzystwie wiecznie zapracowanych pszczół stoi sobie taki domek... Z pozoru przypomina zwykły nowoczesny kanadyjski domek letniskowy z piękną przeszkloną werandą. Pewnego dnia do tego miejsca przybyły osoby chcące wspólnie spędzić ze sobą czas, obdarowując się pięknym masażem ciała, wspólnie gotując nie zapominając o najważniejszym składniku każdej potrawy o nazwie " LOVE" . Dom spełniających się życzeń (bo tak został nazwany) nabrał jeszcze większej mocy:-) Przez weekend królował "dotyk" poprzez muzykę, masaż, serwowane dania, rozmowy . Każdy na swój sposób przezywał ten swój czas. Dla jednych były to nocne rozmowy, spanie na zewnątrz, tańce o poranku czując rosę pod stopami , wspólne żarty i śmiechy a dla innych czas ciszy, medytacji... A co najważniejsze wspólne obdarowywanie się dobrocią, zrozumieniem i uważnością poprzez masaż mięśniowo powięziowy sprawiło że Gabrielnia stała się kolejną fantastyczną miejscówką dla tych SPRAGNIONYCH.. a zarazem taką "myślą", że nie trzeba tak długo czekać na kolejne warsztaty masażu powięziowego w Kikowie by w cudowny magiczny sposób podładować energię. :-) Dlatego niech ta potrzeba "wspólnego bycia tu i teraz" nie ustaje a wręcz nakręca na kolejne fantastyczne spotkania."